Zabieramy się za farbowanie, na głowie wstrętne odrosty i przetłuszczone włosy, na stole miseczka i wtedy okazuje się, że farby zostało tylko trochę. Wtedy przypominamy sobie, że mamy przecież jeszcze jedną przechowaną z zamierzchłych czasów, w tym samym kolorze, ale innego producenta. Wpadamy na pomysł, żeby zamieszać... 
Zanim zamieszasz. Czyli o zasadach mieszania różnych farb ze sobą i mieszania farb z dodatkami.


To w końcu można czy nie można? Odpowiedź brzmi: w żadnym wypadku! 

Nie mieszamy farb z różnych firm! A to dlatego, że nigdy nie wiadomo, czy składniki nie wejdą ze sobą w reakcję chemiczną. I lepiej tego nie sprawdzać na własnej skórze. Skóra głowy może zareagować alergicznie, pojawi się wysypka, ranki, a włosy mogą zacząć bardzo wypadać. I nawet jeśli tak się nie stanie, to można otrzymać kolor daleki od oczekiwanego, niekoniecznie zielony, ale z dużym prawdopodobieństwem matowy, brudny, a włosy będą szorstkie i bez blasku.
   
Możemy mieszać między sobą farby z tego samego koncernu i z tej samej firmy. Tylko, naczelna zasada brzmi: zachowaj odcień! Czyli nie mieszamy zimnego z ciepłym, np. złocistego z popielatym, czy perłowego z miedzianym. Mieszamy zimny z neutralnym – można połączyć popielaty blond z jasnym blondem. Otrzymamy wtedy blond neutralny z lekkim popielatym pobłyskiem. Mieszamy ciepły z neutralnym, np. blond złocisty z ciemnym blondem czy jasnym brązem. W pierwszym wypadku otrzymamy średni blond z lekkim złocistym poblaskiem a w drugim ciemny blond lekko ciepły. Łączymy też neutralny z neutralnym, np. średni brąz z jasnym brązem, otrzymując średni naturalny.
   
Co ciekawe, mieszając dwa poziomy, możemy uzyskać nowe, np. pomieszanie 8 z 9 da nam kolor w połowie drogi, czyli 8,5. Analogicznie pomieszanie 4 z 7 da nam coś około 5,5. Mieszając kolory bierzemy pod uwagę, że ten uzyskany będzie bliższy niższemu użytemu numerowi.
   
Do zmieszanych farb dodajemy obie wody z dwóch farb w proporcji takiej, w jakiej przewidział dla tych farb producent.
   
Pamiętajmy, że nigdy nie miesza się ze sobą szamponów koloryzujących czy szamponetek. Nie dodajemy też na własną rękę dodatków kuchennych typu sól spożywcza, żeby bardziej złapało, czy cytryna, żeby bardziej rozjaśniło. To mity, które mogą zniweczyć efekt farbowania lub, co gorsza, podniszczyć nam włosy.
   
Farbowanie na odżywkę lub olej jest dozwolone, a nawet wskazane przy włosach suchych czy zniszczonych. W pierwszym wypadku do rozrobionej farby dodajemy dwie łyżki prostej odżywki. Nie powinna zawierać silikonów, ewentualnie jeden łatwo zmywalny łagodnym szamponem, jak dimethicone, czy amodimethicone, albo samo-odparowujący jak cyclodimethicone. Jeśli nie zastosujemy się do tej zasady, kolor może źle złapać. Po domieszaniu odżywki farbujemy jak zawsze bez strachu, ze wyjdzie inny kolor, a co najważniejsze, włosy będą gładsze i bardziej błyszczące. Wadami tego rozwiązania jest to, że kolor będzie się szybciej wypłukiwał. Wynika to z tego, że bardziej rozrzedzona farba, trochę słabiej chwyta.
   
Farbowanie na olej polega na tym, że przynajmniej godzinę przed nałożeniem farby, nakładamy na włosy dowolny olej: kokosowy, słonecznikowy, oliwę z oliwek w ilości 1-2 łyżeczek w zależności od ich długości. Mazidło nie może skapywać z włosów, mają być tylko lekko natłuszczone. Po upływie godziny- dwóch, możemy przystąpić do farbowania jak zwykle. Oleju nie zmywamy, farbę nakładamy na niego. Nie bójcie się, kolor wyjdzie jak zwykle, ale skóra głowy zostanie ochroniona. Dlatego jest to doskonały sposób na wrażliwców, którzy miewają podrażnieniowe przeboje po farbowaniu lub odczuwają pieczenie podczas niego. Nakładanie farby na olej w znacznym stopniu znosi te dolegliwości.

Wypróbowałam numer z olejem dwukrotnie i jestem zachwycona. Włosy po koloryzacji znacznie gładsze i bardziej miękkie niż to zazwyczaj bywało. Kolor nasycony i lśniący. Patent polecam!

Pojawiły się doniesienia na innych blogach, że farbowanie na olej zmienia końcowy efekt farbowania na cieplejszy. Chcąc się do tego ustosunkować, uważam że tak nikła ilość oleju nie jest w stanie poczynić zmian. W końcu farbę nakładamy na włosy nieraz wielokrotnie "silikonowane", "polyquarteniowane", "pegowane" i to nie wpływa na końcowy efekt, więc jak ma to zrobić ta mała ilość "sztucznego łoju"? Ale jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, nie próbujcie tej metody.


   
Podsumowując, mieszać jest rzeczą babską, ale mieszajmy z głową, z by głową z tego wyjść.