close

Włosy. Koloryzacja. Pielęgnacja. Kosmetyki. | category: historia

home

Włosy. Koloryzacja. Pielęgnacja. Kosmetyki.

Marta Klowan KOKARDKA

kokardka-mysi.blogspot.com

Z trucizną za pan brat czyli dlaczego lepsze jest wrogiem dobrego

Znalezione obrazy dla zapytania trucizna
źródło: KLIK
Przemysł farmaceutyczny pompuje sklepy, apteki i reklamy lekami. Lek należy wziąć na ból głowy, gdy z tego powodu rozboli brzuch, należy wziąć rozkurczowy a jeśli do tego złapie nas biegunka... Podobno, jest to bezpieczne. Tylko, że lecząc objaw, nie wpływamy na źródło problemu.

Ta samo jest z włosami. Bo, jak twierdził medyk Paracelsus "wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę". Przykład? Cały czas ulegamy utlenieniu. Z biochemicznego punktu widzenia ceną za oddychanie jest starzenie. (Michael Trush)

Zapraszam do posta o groźnych medykamentach. I ostrzegam. Nie róbcie tego w domu!
Osoby o delikatnej strukturze czytają na własną odpowiedzialność. Zawiera elementy drastyczne.




Strychnina
"Wymień trucizny, które znasz" - gdyby to było pytanie zadane podczas teleturnieju, pierwszą trucizną jaka Wam przyjdzie do głowy, byłaby zapewne strychnina. Wciąż masowo stosowana do tępienia szkodników, działa bardzo podstępnie i długofalowo. 

Niewielkie dawki strychniny ponoć dają bardzo dobre efekty zdrowotne. Poprawiają pamięć, koncentrację, życie seksualne i owłosienie poprzez działanie silnie przekrwienne. Jednak strychnina kumuluje się w organizmie i początkowo niewielkie dawki z czasem przestają dawać efekt. Nie oznacza to, że nie działają. Pacjent przyjmuje większą dawkę i umiera przez uduszenie w straszliwych męczarniach. Przed śmiercią następuje kilka ataków, gdzie uważa się, że około 5tego następuje śmierć. 

Znalezione obrazy dla zapytania strychnina
źródło
Co ciekawe, strychninę neutralizują barbiturany. Podaje się, że jeśli pacjent przetrwa pierwszych kilka ataków, przeżyje.

Strychnina ma gorzki, nieprzyjemny smak. Stąd, jeśli w filmie mąż truje żonę, dodając strychninę do słodkiej zupy mlecznej, jest to bardzo przesadzone :)

Skąd ta strychnina?
Facet, który ją syntetyzował, wymyślił też jak uzyskać chininę, penicylinę, witaminę C i B12. To nie jest lekcja chemii czy historii, więc nie będę wdawać się w szczegóły. W każdym razie zasłużył na nagrodę Nobla.

Strychnina pozyskiwana jest z nasionek drzewa o nazwie Kulczyba Wronie Oko. Rośnie w Azji. 

Gdzie?

Obecnie strychnina została wycofana z przemysłu farmaceutycznego. Jeszcze do 2008 roku zawierają ją kropelki nasercowe z kofeiną. Można ją śladowo znaleźć w niektórych lekach homeopatycznych.

Podobne działanie do strychniny ma efedryna. Znacie ją na pewno ze środków przeciwgrypowych czy przeciwkaszlowych. Efedryna rozszerza tętnice obwodowe, ale zmniejsza przepływ krwi przez naczynia zaopatrujące skórę czy naskórek. Efekt? Niedotlenione włosy wypadną.


Arszenik 

Uważany kiedyś za truciznę doskonałą. Bez smaku i zapachu. 

Arsen znajdował kiedyś zastosowanie jako efektowny zielony barwnik do tapet czy tkanin. Ponieważ ma ogromną wchłanialność przez błony śluzowe, skórę i paznokcie, dodawanie go knotów świec, sprzyjało rychłym drastycznym efektom u osób, które je zapalały. W internecie można znaleźć informacje, że Napoleon Bonaparte został otruty arszenikiem, gdyż niewielkie jego ilości znaleziono w jego włosach.
Zapewne po tym wstępie będziecie unikać arsenu... Może to się okazać trudne. Arsen naturalnie występuje w brukselce i jasnym piwie. Zawierają go pite dla zdrowotności wody z pijalni w Kudowie Zdroju czy w Polanicy a także w ryżu.

Ryż może chłonąć arsen z nawozów. Zaleca się płukanie ryżu przed gotowaniem oraz gotowanie w większej ilości wody. Kobiety w ciąży powinny go ograniczyć - i ryż, i arsen.

Arsen jest antidotum na zatrucia selenem. Idąc tym tropem, niedobór selenu może sprzyjać rozwojowi chorób tarczycy i zwiększać wypadanie włosów.Zamiast łykać selen garściami, jedz orzechy brazylijskie. Już 3 sztuki dziennie pokrywają znaczne niedobory selenu w diecie.


Cyjanek czyli "to pestka"

Występuje w pestkach jabłek, śliwek, moreli czy wiśni. Znajduje się też w pestkach siemienia lnianego, migdałach (marcepanie), kiełkach fasoli i manioku. Jego nadprogramowe spożycie sprzyja zatruciu cyjankami. Może być śmiertelne.  Jedna czy dwie zjedzone pestki moreli nie będą problematyczne, ale już ilość typu 50 sztuk, tak. O ile zostaną dokładnie pogryzione.. Bo tylko mechaniczne zgniecenia sprzyjają jego uwalnianiu.
Zatrucie cyjankiem powoduje silne bóle i zawroty głowy, duszności, sinicę i w ostateczności śmierć.

Teraz bardziej optymistycznie:) 
Cyjanek to inaczej amigdalina czyli witamina B 17 albo Letril. Od jakiegoś czasu jest głośno w internecie na temat jego niszczącego działania na komórki rakowe czy przeciwdziałanie łysieniu, szczególnie plackowatemu. Niekoniecznie znajduje to potwierdzenie w badaniach, brakuje też potwierdzenia, że rzeczywiście nie działa.

Spotykam ogłoszenia o mezoterapii przy użyciu B 17. Zdecydowanie bezpieczniej jest zastosować olejek z pestek moreli jako wcierkę raz na tydzień.

Znalezione obrazy dla zapytania cyanide poison
źródło

Olejek z pestek migdałów czy moreli jest masowo stosowany na włosy jako olejowanie. Już rozwiewam wątpliwości. Otrzymywany jest ze słodkich migdałów i słodkich moreli. To te gorzkie są cyjankowate :)
Siemię lniane bardzo poprawia stan skóry i włosów. Zawiera ogromną ilość kwasów omega-3, magnezu, cynku czy witamin z grupy B. Olej lniany hamuje łysienie androgenne.

Olej lniany może zawierać cyjanek ( w wielkim uproszczeniu), gdyż zawiera glikozydy cyjanogenne a cyjanowodór uwalnia się podczas miażdżenia/ zgniatania nasionek w obecności wody. Zapewne pada tu na Was trwoga, bo jedząc siemię, rozgryzamy nasionka.. Kluczem jest dawka i oczywiście warunki zdrowotne. Zaburzona flora bakteryjna jelit oraz wydzielania kwasu solnego w żołądku sprzyja uwalnianiu toksycznych związków.

Połykanie ziarenek w całości jest bezpieczne. Wyjdą w takim stanie, jak weszły ;) Mielone siemię po zalaniu wrzątkiem lub gotowaniu jest w pełni bezpieczne. Reakcja uwalniająca cyjanowodór nie zajdzie. Gorąca woda niszczy glikozydy. Możecie spokojnie stosować na włosy, w postaci okładów na skórę głowy albo jeść.

Spożywając siemię lniane w postaci ziarenek nie należy przyjmować ich zbyt dużej ilości a po miesiącu codziennego przyjmowania, zrobić miesiąc przerwy. 1 łyżka dziennie to dawka optymalna.


Policzymy się, czyli trochę matmy 

Zawartość glikozydów cyjanogennych ( według KLIK!)

marcepan: 68 mg na 1 kg produktu

olej lniany: 220 mg na 1 kg produktu

pestki moreli: 3250 mg na 1 kg produktu

Jak widać, najgorzej wypadają pestki moreli. Dawka śmiertelna dla człowieka ważacego około 50-60 kg to około 50-60 mg cyjanowodoru czyli mniej więcej 1mg na kilogram masy ciała (według KLIK!). Przy czym 1 g glikozydu linamaryna przekłada się na około 105mg cyjanowodoru (według KLIK!.) To ile cyjanowodoru powstanie w organizmie po spożyciu łyżki mielonego siemienia albo batonika marcepanowego? Jakoś się doliczyłam...^^

Okazuje się, że po spożyciu 1kg marcepanu w organizmie powstanie około 7 mg cyjanowodoru. W związku z tym, aby przejść na słodką stronę tęczy, kobieta o wadze 50kg musiałaby jednorazowo spożyć 7 kg czystego marcepanu. O.O 
W 1kg siemienia lnianego jest około 350mg glikozydów, to daje około 3,5mg cyjanowodoru z 1 łyżki mielonego siemienia. Gdyby na jedno posiedzenie przyjąć całe opakowanie siemienia lnianego, to wciąż nie jest to dawka zagrażająca życiu czy zdrowiu. Pocieszający jest fakt, że dodanie mleka i/lub owoców do siemienia całkowicie unieczynnia glikozydy cyjanogenne.  

Przeklęty bez czarny

Piękna staropolska nazwa dla atopowego zapalenia skóry czyli ogniopiór bądź świerzbiączka, to według wierzeń ludowych, kara za użycie drewna bzu czarnego do palenia w piecu. Cyjanowodór ginie w temperaturze nieco poniżej 30 stopni Celcjusza. Drewno musiałoby być porządnie namoknięte, aby powstały opary cyjanowodorowe podczas podgrzewania.

Znalezione obrazy dla zapytania bez czarny
źródło
A sam sok z owoców z bzu czarnego? Bardzo zdrowy. Co prawda, również owoce zawierają glikozydy cyjanogenne, ale mały kieliszek dziennie jest całkowicie bezpieczny. Otóż sok z bzu czarnego pozyskuje się na drodze podgrzewania owoców. Całkowicie eliminuje to ryzyko powstania szkodliwego cyjanowodoru.

Poprawia trawienie, przyswajalność żelaza i odporność organizmu. Jak wiemy, niedobory żelaza i niska odporność w połączeniu ze stresem (a także i bez niego), sprzyjają wypadaniu włosów.

Co ciekawe, ptakom bez czarny nie szkodzi. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze ptaki wybierają tylko silnie dojrzałe owoce, mocno czarne, takie zawierają minimalną ilość glikozydów.Po drugie, aby doszło do zmiany glikozydu w cyjanowodór, potrzebny jest w układzie pokarmowym enzym o nazwie glikozydaza (mniej więcej) i te ptaki, które jedzą bez czarny, tego enzymu nie wytwarzają. Dlatego papużkom falistym zaszkodzi a wilgom nie. Uff. (na podstawie KLIK!)



Skrzyp 

Kiedyś nazywany koszczką, jedlinką lub strzępką. Bardzo skuteczne narzędzie w walce z wypadaniem androgennym. Większość źródeł zaleca picie skrzypu, natomiast lepsze efekty daje zastosowanie miejscowe - wcierka skrzypowa. Wystarczy łyżkę skrzypu przegotować 15 minut w szklance wody, odstawić do ostygnięcia a następnie wcierać w skórę głowy.

To źródło witamin z grupy B. Skrzyp regularnie pity, zmniejszy silny łojotok, ale wymaga wówczas przegotowania i przyjmowania bez towarzystwa pokrzywy.

Znalezione obrazy dla zapytania skrzyp
źródło

Skrzyp występuje w około 9 odmianach w Polsce. Ważne, aby wybierać polny. Błotny i bagienny są silnie toksyczne.Zawierają bardzo dużą ilość glikozydów. 


Szklanka zimnej wody

Włosy są jak trawnik. Najpierw podlewaj, potem nawoź. Jeśli najpierw zastosujesz nawóz, trawa ulegnie wypaleniu. 

Można stosować środki doraźne, ale trzeba usunąć przyczynę, aby efekt był zadowalający. Głowa może boleć po prostu z powodu odwodnienia. Kilka szklanek wypitych niedużymi łykami, zwykle pomaga. Nie potrzeba pastylki. Włosy mogą wypadać z powodu przesuszonej skóry głowy. Jej nawilżenie i wzmocnienie często całkowicie usuwa problem.

Jak podlewać skórę głowy?

TRZY ZŁOTE ZASADY

1. czyszczenie 
Potrzebny jest szampon oczyszczający, którego rolę może pełnić szampon przeciwłupieżowy. Warto go stosować zamiennie ze zwykłym peelingiem granulkowym. Łatwo go zrobić, wystarczy dodać łyżeczkę cukru do delikatnego szamponu i wymasować taką miksturą skórę głowy.
Wystraczy raz na około 3-5 myć.

2. nawilżanie
Stosowanie okładów przywracających właściwe pH skóry głowy, np. żelu aloesowego, toniku ogórkowego (takiego jak do twarzy) czy żelu z siemienia lnianego. Wystarczy na godzinę przed myciem. 1x w tyg. Zbytnie rozpulchnianie skóry głowy nie jest wskazane.

3. natłuszczanie
Równolegle z punktem 2gim należy stosować natłuszczanie skóry głowy. W tym celu można stosować indyjskie oleje. Najbezpieczniej na 1 godzinę przed myciem 1x w tyg. Różne oleje dają różny efekt leczniczy. Nie jest to post o olejach, zachęcam do zapoznania się z nimi według zasad z mojej książki (Włos doskonały)

Po około miesiącu stosowania 3 złotych zasad, można wprowadzić NAWOŻENIE

Należy wybrać 1 (jeden!) kosmetyk pobudzający porost w dowolnej formie (olejek, tonik, wcierka) w zależności od potrzeb skóry głowy (może to być wspomniana wcierka skrzypowa) i stosować 1-2x w tygodniu. Liczy się regularność. Zbytnia częstotliwość staje się toksyczna, bo podrażnia skórę głowy.


Kilka słów ode mnie
Zioła są lepsze niż sztuczne farmaceutyki. Działają bezpieczniej, i jeśli są dobrze dobrane, skuteczniej, gdyż nie obciążają organizmu. Jeśli jednak przyjmowanie naturalnych medykamentów skutkuje w krótkim czasie od spożycia, czyli po kilku godzinach, bólem głowy, biegunką bądź ogólnym złym samopoczuciem, oznacza to, że nawet niewielka dawka nie jest tolerowana przez dany organizm. Organizm sam wie, co dobre. W takim wypadku należy odstawić preparat. 
Jeśli nie znasz się na ziołach, nie zbieraj ich. Jeśli nie do końca wiesz, jak wpływa na organizm dany preparat, poczytaj o nim. Nie biegnij za stadem. Nie każdy preparat jest dla każdego.  
Piszę o tym, ponieważ obserwuję niepokojący trend przyjmowania tabletek przeciw wypadaniu włosów bez gruntownego przeanalizowania sytuacji.
Pozwolę sobie zacytować moją teściową: "Pamiętaj, nigdy nie jesteś zwolniona z myślenia" :) 

Zdrowy tryb życia i właściwa pielęgnacja poprawiają stan włosów bardzo szybko.
Zapraszam do kolejnego, czwartego już odcinka Kokardka KINO na YouTube :)))

KLIK!!!!


Kobiety z lat 20-stych w areszcie


Kobiety z lat 20-stych w areszcie

Fryzury z lat 20 przewijały się przez internet miliony razy, setki razy wznawiane i unowocześniane. Idealne, dopracowane, perfekcyjne.

Dzisiaj proponuję Wam zakosztować innej estetyki - lata 20-ste  ze starych kronik policyjnych.

Zdjęcia są autentyczne! Pochodzą z archiwów z Sydney.

Tego nie da się opisać, to trzeba obejrzeć...















Fotografia policyjna z tamtych lat nie rządziła się żadnymi prawami pod względem ustawienia danej osoby.
Mogła więc ona przybrać dowolną pozę i wyraz twarzy.

Przedstawiam kryminalistki z lat 20-stych:


Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Dilerka kokainy Mc Guinness



Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Dokonała aborcji u młodej dziewczyny, która w wyniku powikłań zmarła.
Sąd skazał Smith na 5 lat.

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Posługiwała się fałszywymi nazwiskami i miała co najmniej kilku mężów.

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Uważana za jedną z większych kryminalistek... za nieumiarkowanie w spożywaniu alkoholu.

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Kobieta, która zapoczątkowała określenie kryminalistyczne "przypadek O'Connor" oznaczające kryminalistkę o szerokim wykształceniu z zakresu fizyki, chemii czy biologii...

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
32 letnia zabójczyni swojego chłopaka. Zamordowała, gdy zdecydował się ją zostawić.

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Złodziejki :)

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Nie wiem, o co były oskarżone te panie, ale urzekły mnie.




Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Fay Watson - jak żywcem wyjęta z filmu...
Aresztowana, gdy podczas przeszukiwań jej posesji, znaleziono 10 funtów kokainy

Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Skazana na 3 lata za "uprawianie poronień" u innych kobiet.
Przypuszcza się, że miała 2 wspólniczki.


Kobiety z lat 20-stych w areszcie
Znana w tamtych latach włamywaczka.

Nakrycia głowy nigdy nie służyły loczkom...


Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu

Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu
źródło
Jako osoba bardzo wyczulona na zapachy, kojarzę wiele wydarzeń i miejsc na podstawie wspomnień zapachu. Na pewno to znacie - aromat kruchego ciasta, wilgoć mglistego poranka czy chropowatość zakurzonych desek na strychu.

I tak po nitce do kłębka - jak pachniał Rzym?

Jesteście ciekawe? Zapraszam!














ŁAZIENKI
W Starożytnym Rzymie wielką wagę przykładano do higieny osobistej.
Liczne łaźnie były płatne i bardzo popularne.

Początkowo mężczyźni i kobiety przebywali w nich razem, jednak liczne skandale w tym zakresie szybko wprowadziły nakaz oddzielnych pomieszczeń dla kobiet i dla mężczyzn.

Trzeba przyznać, że rzymskie łazienki były bardzo rozbudowane. Stanowiły połączenie basenów z łaźniami, kąpielami zimnymi i ciepłymi oraz saunami. Można do porównać do dzisiejszych SPA. W bezpośredniej bliskości term znajdowały się sale gimnastyczne i biblioteki.

Jak sama nazwa term wskazuje, woda w basenach była podgrzewana.

Z czasem zamożniejsi Rzymianie zaczęli urządzać łazienki w swoich własnych domach :)

Jednak podejście do intymności podczas załatwiania spraw fizjologicznych diametralnie różniło się od obecnego.

Toaleta w łaźni miała postać ławy z otworami, na której siedziało nawet kilkanaście osób, tocząc w międzyczasie dysputy na ważne tematy.

Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu

Macie wątpliwości, czy mogłybyście się przenieść w czasie?
To nie jedźcie do Meksyku ;)

Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu
źródło i inne ciekawe zdjęcia


PERFUMY
Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu
Aby odkazić wodę i powietrze, zarówno w termach, jak i na ulicach rozpylano zapachy olejków.

Olejki zabijały też zapachy z kanalizacji ;)

Antyseptycznie działały eukaliptusowy, tymiankowy czy goździkowy.

Samo słowo perfumy pochodzi od słów pro fumen, czyli przez dym.

Skąd ten dym?
Rzymianie palili aromatyzowane, żywiczne drewno na ulicach, które działało odkażająco, a wilgotne drewno - dymi ;)

Bardzo ciekawą sprawą jest kodeks perfumiarski.
Określone części ciała były perfumowane określonymi zapachami:
ręce- mięta
broda i piersi- olejek palmowy
włosy i brwi - majeranek
kolana i szyja - kurdybanek (ma orzechowo-korzenny zapach)

Z czasem wszystko tak pachniało, że Cicero w liście do Attyka napisał:
"Ładnie pachnie kobieta, która nie pachnie wcale"

Zapach zaszedł tak daleko, że podczas przedstawień w amfiteatrach rozpylano deszcz różany.


LECZENIE
Fascynujący wydał mi się sposób leczenia niektórych chorób skórnych, dlatego go przytaczam:

"Brodawkę natrzeć groszkiem zielonym podczas nowiu księżyca, potem przewiązać chusteczką płócienną i jak odpadnie, wyrzucić za siebie"
Inny sposób:
"Natrzeć zmiany dwoma połówkami jabłek, poczem zakopać je w ziemii"
Podobnie należało czynić ze słoniną...

Metody kontrowersyjne, aczkolwiek co powiecie na płukanie jamy ustnej po wyczyszczeniu zębów - moczem? Wówczas było to zalecane...

FRYZJERSTWO

Powszechnym zabiegiem było rozjaśnianie. Czyniono to za pomocą koziego łoju i popiołu bukowego.
Popularne było mydło galicyjskie, którym myto włosy, uzyskując na ciemnych kolorach czerwienie.

Takie mydło również zawierało popiół bukowy, ale w niewielkich ilościach.

Na przetłuszczające się włosy stosowano proszek z lapis lazuli.
Dla zainteresowanych to minerał o barwie niebieskiej z rodziny krzemianów. Kolor nadaje mu siarka. Dzisiaj znamy już właściwości siarki i krzemionki, wykorzystywanych w przypadku problemów ze skórą głowy.

Fryzjer męski nosił miano Tonsor. Jest to słowo łacińskie i oznacza golibrodę.
Zakłady fryzjerskie zwano więc tonstrinami i cieszyły się wielkim uznaniem.

Już wtedy stosowano u mężczyzn czesanie na pożyczkę, a u tych, u którym nie można było wyhodować "zasłonek", przyklejano do skóry kawałki materiału...

Dawno, dawno temu. Zapach Rzymu
Fryzjerki damskie to ornatrices.

Kręciły i rozjaśniały one włosy swoich klientek.
Łysym i łysiejącym dobierały peruki, które robiono z włosów niewolnic.

Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się włosy słowiańskie.









Na zakończenie ze Sztuki kochania Owidiusza - warto przeczytać!

Niewiasta - jak kamienica
Od tyłu i od frontu
Jeżeli już jest zniszczona
Dopomina się remontu...

Jak tego dokonać trzeba?
Niechaj ciekawe dziewice
Zajrzą do mojej książeczki
mówiącej o kosmetyce...

Zapamiętajcie mą radę, 
dbałe o wygląd kobiety:
Nigdy w obecności mężczyzn
Nie róbcie swej toalety.

Niechaj będą niewidzialne
Dla nich kosmetyków pudła,
Inaczej - w ich sercach miłość
Bardzo prędko by wychudła.

Sprawcie, abyśmy sądzili,
że jeszcze słodko drzemiecie,
wówczas, gdy już pracujecie
przy porannej toalecie.

:)))

_____________
Tekst podstawie informacji z książki Ireny Rudowskiej "Kosmetyka wczoraj i dziś", Warszawa 1989, s.70-83.

Dawno, dawno temu, czyli starożytna Persja

Dawno, dawno temu, czyli starożytna Persja
Taniec w haremie
źródło
Persowie nie wnieśli szczególnie wiele do kosmetyki i fryzjerstwa, jednak ich jedno czy dwa osiągnięcia są warte przybliżenia.

Jakie?
Zapraszam do notki.














Kobiety w Persji miały właściwie jedno zadanie: usługiwać mężczyznom i rodzić synów.

Dla przykładu, kobieta mająca dziesięciu synów dostała podczas przydziału wina aż jego dzban, gdy zaś kobieta rodząca same córki - ledwie pół.

Usługiwanie mężczyznom sprowadzało się do spędzania życia w haremie. Te kobiety były całe życie (!) zamknięte i ich życie upływało na upiększaniu się oraz nauce, jak utrzymać przy sobie mężczyznę, a na wiele kobiet w takim miejscu był tylko jeden.

Przy tak sporej konkurencji, każda musiała wyglądać nienagannie.

Co ciekawe, makijaż nie był domeną kobiet, ale kapłanów!
Od kapłanów przejęły go kapłanki świadczące usługi seksualne o znaczeniu sakralnym, a od kapłanek przejęły je kobiety z haremów.

Dlaczego makijaż stosowali akurat kapłani?
Zajmowali się magią.
Słowo "magia" pochodzi właśnie od Persów i oznacza "maga" czyli "uczonego wtajemniczonego w religię".
Makijaż miał podkreślać ich ważną pozycję.


Persowie wynaleźli też sposób na pozyskiwanie olejków eterycznych przez zastosowanie destylacji.

Również oni wprowadzili do użytku.... olejek i mleczko migdałowe :)))

Ale, co najciekawsze, to Persja była prekursorem henny!
Tak, ta sama, której używamy dzisiaj :)

A jak wyglądały w tamtych czasach fryzury?

Bardzo popularne były grzywki :)
Co lepsze, grzywki dopinane, z prawdziwych włosów niewolnic.
Resztę włosów (po nakręceniu w loki) podpinano ozdobnymi grzebieniami.


Na ostatek, warto wspomnieć, że najwybitniejsi przedstawiciele arabskiej medycyny Razes i Avicenna, odkryli, że za zdrowiem organizmu idzie uroda zewnętrzna :)

Cóż, nie zawsze było to oczywiste :D

__________________________
Notka powstała na bazie rozdziału: "Persowie" w "Kosmetyka wczoraj i dziś" Ireny Rudowskiej  Warszawa 1989

Dawno, dawno temu, czyli Mezopotamia

Dawno, dawno temu, czyli Mezopotamia
Enkidu
Mezopotamia. Jak podają źródła, był to kraj seksualnej i kosmetycznej rozpusty.
Już samo słowo lekarz wywodziło się od słów, które bardziej łączyły się z dbaniem o urodę niż z faktyczną funkcją tego zawodu w czasach dzisiejszych.

Tym niemniej, dużo bezpieczniej dla zdrowia i życia było zostać fryzjerem niż lekarzem!
Dlaczego? Poczytajcie.




















Dzisiaj Was trochę zbulwersuję.
Sama, czytając opracowanie na temat Mezopotamii, szeroko otwierałam oczy.

LEKARZE A KOSMETYKA
Dobrych lekarzy było niewielu, gdyż życie i zdrowie zawdzięczali tylko udanym zabiegom chirurgicznym i leczniczym. Jeśli operacja się nie udała, lekarzowi obcinano za karę ręce lub palce. A i surowsze kary się zdarzały..., jak wypłupienie oczu czy obcięcie języka.

Z uwagi więc na brak dobrych lekarzy, a ci  dostępni byli szalenie drodzy i niedostępni dla ubogich, stosowano "leczenie placowe". Polegało to na wyniesieniu chorego na plac w środku miasta, gdzie ludzie mogli do niego podchodzić i dawać rady, jak uporać się z chorobą. Przypomina mi to trochę obecnie spotykane rady w internecie, gdy ktoś leczy się na forum, miast udać do lekarza ;)

Samo słowo lekarz oznaczało znający oleje/znający wodę. Potrafili więc tworzyć mazidła na bazie nafty, żywicy i ziół. Tak też tworzono mydła i kremy.

Co ciekawe, naftę stosowano nie tylko na włosy i skórę, ale również wewnętrznie do leczenia nowotworów.

Lekarze oczywiście nie chcieli narażać życia i zdrowia, więc zanim przystąpili do ryzykownych poczynań, wyganiali choroby przy pomocy modlitw do boga słońca Marduka. Ten rodzaj lekarzy był nazywany kapłanami.

Przy czym nie leczono ludzi 7mego dnia miesiąca, bo 7mkę uważano za nieszczęśliwą!

Ponieważ lekarze zajmowali się skórą, warto tutaj wspomnieć o genezie słowa kosmetyka. 
Organizm człowieka pojmowano jako wielki mikro i makrokosmos. Skóra stanowiła granicę między tym co wewnątrz, czyli mikro-, a tym co z zewnątrz, czyli makro-. Dlatego kosmetyka pochodzi od słowa kosmos.

HIGIENA
Dawno, dawno temu, czyli Mezopotamia
Zachowane ruiny łazienki: gliniane wanny,
a po lewej, te płaskie z dziurą, toalety!
źródło
W Babilonii przed 1970 r. p.n.e. nakazywano 1 kąpiel w roku!
Hammurabi wprowadził obowiązkową kąpiel co 7 dni :)
Później zaczęto kąpać się jeszcze częściej, a co bardzo ciekawe, w domach instalowano łazienki z odpływami wody!

Mydła i kremy wyrabiano na bazie tłuszczy, żywic i ziół. Już wtedy bardzo ceniono choćby wcierkę do skóry głowy z cebuli i czosnku, co zalecano na łojotok i wypadanie włosów.

Zalecano też stosowanie miodu z oliwą z oliwek, co również było stosowane do balsamowania zwłok... tak silnie konserwujące są te substancje ;)

KOBIETY I NIERZĄDNICE
Dawno, dawno temu, czyli Mezopotamia
W Mezopotamii zawód kurtyzan był szeroko rozpowszechniony, a kapłanki go uprawiały w imię kultu.

Był tylko jeden problem, kapłankom nie wolno było mieć dzieci, jeśli więc kobieta zaszła w ciążę, była karana śmiercią. Jeśli by ciążę usunęła, a stosowano wtedy różne metody "spędzania płodu", była karana śmiercią poprzez nabicie na pal. Również kara śmierci groziła tej kobiecie za pojawienie się w pubie i wypicie piwa.

Aby chronić się przed ciążą, kapłanki nosiły specjalne amulety...

Kobiety nie zajmujące się nierządem, nakrywały głowę welonem lub nosiły szpiczaste czapeczki.
Prostytutki nosiły loki ozdabiane perłami, wstążkami i cekinami. Malowały też paznokcie na czerwono!

Już wtedy znano perfumy, które uzyskiwano przez połączenie wina z płatkami róż.

Nierządnicę można było zakupić na targu. Cena była tym wyższa, im grubszą kobietę sprzedawano. Mizerne niewolnice sprzedawano za przysłowiowy grosz i długo tuczono, nim zostawała wypuszczona do pracy.

Trzeba tutaj zaznaczyć, że zawód Hieroduli, czyli kapłanki-nierządnicy był bardzo poważany, a kobiety go wykonujące były bardzo dumne ze swoich umiejętności. W swoich apartamentach korzystały ze srebrnych luster, słoiczków z alabastrem i roślinnych farb do włosów.




Zapomniane fryzjerstwo

Zapomniane fryzjerstwo
Z przymrużeniem oka ;)

To nie jest prawdziwe zdjęcie.
To kadr z serialu czeskiego.
Ale, robi wrażenie ;)
Witam po Świętach :)
Rozpoczynamy tydzień lekkim postem :P

Dawno dawno temu, za górami, za lasami byli sobie fryzjerzy.
I to wcale nie bajka, ale prawdziwe dzieje przemian fryzjerskiego kunsztu.

Jak to było kiedyś?
Powspominajmy. 
Zapraszam bardzo serdecznie!



















Zapomniane fryzjerstwo
Wielki fryzjerski rewolucjonista
Marcel Grateau
Wynalazł pierwszą lokówkę :)

Niestety szczypce rozgrzewano do tak wysokich temperatur,
że często klientki kończyły z całkowicie popalonymi włosami.


Zapomniane fryzjerstwo
Karl Nessler i rewolucja w kręceniu włosów.
Trwała ondulacja. Rok 1905

Wielka innowacja, która nie obyła się bez cierpień żony Nesslera.
Kobieta zgodziła się zostać króliczkiem doświadczalnym
i pewnego wieczoru na jej włosy został nałozony płyn zasadowy
i wałki rozgrzane do temperatury powyżej  100st C.

Kobieta dostała silnych oparzeń skóry głowy, która pokryła się pęcherzami,
jednak po ochłodzeniu włosów, okazało się, że pozostały w skręcie.
I tak nowa metoda weszła w życie nieraz kosztem zdrowia klientek.
Czego jednak kobiety nie zrobią dla urody.
Ówczesny zabieg wymagał około 6 godzin posiedzenia z urządzeniem na głowie .

Zapomniane fryzjerstwo
źródło
Muzeum w Nowym Sączu.
Misa do mycia głowy w salonie fryzjerskim z roku 1850.


Zapomniane fryzjerstwo
źródło
Absolutnie fantastyczny wystrój salonu sprzed wielu lat.

Zapomniane fryzjerstwo
źródło
Wystawa starych narzędzi fryzjerskich w Gliwicach

Zapomniane fryzjerstwo
źródło
To się nazywa reklama! (w witrynie).


Bo dziś reklamy mamy takie:
Zapomniane fryzjerstwo
źródło
Moc suszarek była popularna i wykorzystywana taśmowo:
Zapomniane fryzjerstwo

Zapomniane fryzjerstwo
źródło

A dziś...
Zapomniane fryzjerstwo
źródło
Na koniec perełka z demotywatorów:
Zapomniane fryzjerstwo


Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Nad włosami Tutusi pracowałyśmy prawie 4 miesiące!

Nie było łatwo. Wszystko skończyło się w gruncie rzeczy dobrze, ale efekt nie jest całkiem idealny.

Niech to będzie przestroga dla tych, które chcą rozjaśniać czerwoną hennę do jasnych blondów.

Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Henna Khadi.

Musicie wiedzieć, że henna nie schodzi łatwo. Próby jej wytrzebienia zwykle kończą się przykrymi niespodziankami kolorystycznymi albo kompletnym zniszczeniem włosów.

Tutusia wzięła wszystko na siebie - całą odpowiedzialność za uzyskany efekt.

Przyznaję, że walczyła z siłą lwa i dokładnością zegarmistrza :)

Historia rozjaśniania włosów Tutusi.
Nie próbujcie tego w domu!

Wymarzony kolor miał wyglądać tak: 
lekko opalizujący bardzo jasny blond
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Znalazła się właścicielka czubka głowy :D
TheBlondHairCare :)

Na włosy została nałożona kąpiel rozjaśniająca na wodzie 6% z Joanny Naturii 4-5 tonów.
Kolor miał puścić do złocisto-pomarańczowego.

Dlaczego wybrałam tak niską wodę? 
Bo zasugerowałam się tym zdjęciem "przed":
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Ale włosy tak naprawdę były takie:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Koniec końców, na kąpiel zareagowały naprawdę dobrze:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Zdjęcia wykonane po godzinie 1wszej w nocy :D

Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
W ciemnej łazience.
Wyglądało to więc całkiem nieźle.
 Rano (dlatego ta sama data) rudość wyszła z ukrycia:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Jak widać, włosy od połowy długości znacznie "rudziejsze" niż  wyżej.
Ale, kto wygląda dobrze po samej kąpieli?
Przyszedł czas na farbę, żeby trochę wyrównać kolor.

Tutusia wybrała piankę, 
żeby można ją było łatwo i równomiernie zaaplikować:

Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Niestety... kupiła tylko jedno opakowanie, 
które wystarczyło na niezłe pokrycie czubka włosów,
a znacznie gorsze na długości.
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Kolor przy oknie po piance wydawał się dość jasny, równomierny i znośny,
jednak na żywo podobno prezentował się tak, jak czubek głowy w cieniu (na zdjęciu)

Będąc znów w punkcie wyjścia, postawiłyśmy na Garnier E0.
Decyzja brzmiała: "wóz albo przewóz".
Poszły dwa opakowania. 
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Po Garnier E0

 Aplikacja profesjonalnej farby z Majirela, 
mieszanki 8.2 z 8.1,
niewiele zmieniła...
Wciąż było rudo.
Całe szczęście, że równomiernie,
a włosy wciąż na swoim miejscu.
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Ale oto minęło trochę ponad 2 tygodnie i kolor "doszedł":
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

 Pomyślałam wtedy: hurra!.. 
ale końce mnie ostudziły.

O ile kolor nie rzucał się w oczy przy rozpuszczonych włosach, 
o tyle, przy bezpośrednim kontakcie, 
była widoczna różnica:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.


Kolor po prawie 2 miesiącach od farbowania Majirelem
ponownie zrudział na długości, a dodatkowo wychłodził się na czubku:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

A odrost.. rety!
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.


Nadszedł czas na ostateczne, skomplikowane uderzenie:

Ce-ce of Sweden 
na naturalny odrost i zbyt zimny odcinek włosów: 9,23 z wodą 7,5% 
b.jasny blond opalizująco-złocisty
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

na rudą długość: 9.1 pół na pół z 9/0 z 6%
b.jasny blond popielaty
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Czas trzymania 30 minut.


 Efekt na odroście:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.


 Na długości:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Ogółem:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.
Konfrontacja z wymarzonym:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.

Wydaje mi się, ze wypada bardzo pozytywnie ;)

Kolor jednak miejscami wciąż jest "cieniowany".
Niektóre pasma są bardziej rudawe na końcu.

Dla niektórych będzie to nieistotny szczegół, dla innych ważny element psujący ogół:
Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.


Tutusia jest generalnie zadowolona, ale żałuje, ze kiedykolwiek robiła hennę.
Teraz potrzeba czasu nim włosy naprawdę odżyją i wyrównają się kolorystycznie.

Zgodziła się na publikację pod warunkiem ostrzeżenia Was, że schodzenie z henny jest naprawdę trudne.

____________________
Nawet jeżeli podoba Wam się uzyskany efekt,
proszę nie zasypujcie mnie prośbami, żeby zejść z henny!
Tutusia jest szczęśliwym wyjątkiem ;)

A może ciemny blond?

A może ciemny blond?
Mysia lat 15
Zaduma nad naturalnością.

Post o przygodach włosowych Mysi.

Trochę zdjęć i powrót do przeszłości.

Dlaczego?

Jak zwykle, na jesieni, marzy mi się przyciemnienie włosów.

Myślę nad średnim lub ciemnym blondem, ale wciąż myślę.

A włosy zapuszczam :D






Moje włosy w czasach nastoletnich. Całkowicie naturalne.
Długie, jak zawsze z grzywką. 

A może ciemny blond?

A może ciemny blond?
Co mnie podkusiło, by ten piękny naturalny kolor 3 lata później przefarbować na rudo,
to nawet ja nie wiem :/

Kilka lat temu postanowiłam wrócić do naturalek.
Zapuściłam odrost a potem mocno skróciłam włosy.
Miałam swoje.
Bardzo ciemny blond ze złotymi przebłyskami.
Akurat byłam świeżo upieczoną mamą, więc włosom takie potraktowanie posłużyło.

A może ciemny blond?

Ciemny prawda?
Niestety, włosy blondynek ciemnieją w miarę upływu czasu.
To mój odrost z ostatniego miesiąca z sekcji grzywka.
Tutaj mam najciemniejszy kolor.
No i ta długość.. sama jestem zaskoczona!
A może ciemny blond?


A potem były szamponetki,
bo przecież nie mogłam wytrzymać, żeby nie zrobić "lepiej"
Włosy sobie rosły.

A może ciemny blond?
Tak, jesień.
Grzybów był cały stół!
Ciachnęłam, bo bardzo wypadały po odstawieniu dziecka od piersi.
Nosiłam chwilę ekstrawagancką, kobiecą fryzurkę z jednym bokiem dłuższym.
A może ciemny blond?

I w końcu padło na czerń.
Znowu.
Bo rok wcześniej byłam czarna, 
tylko zupełnie zapomniałam, że przy czerni
mój blond odrost wygląda jak postępujące łysienie...

A może ciemny blond?
Zdjęcie kompletnie bez makijażu, ale za to w kolczykach :D
Garnier ciemny brąz :P
I wiele, wiele nieprzespanych nocy.

Włosy potem dekoloryzowałam itd.
W czasie, gdy byłam już jasną blondynką, w zeszłym roku,
zachciało mi się powrotu do naturalek. Rok wcześniej zresztą też...
Tak, wiem, to straszne, taki brak zdecydowania :/
Najpierw obcięłam włosy i trochę przyciemniłam:
A może ciemny blond?
Nutrisse 91 mieszane z 7 z Garniera

Uznałam, że są za krótkie :D
Zapuściłam trochę i jeszcze raz przyciemniłam.
A może ciemny blond?
I tu był płacz :D
Schwarzkopf Perfect Mousse 800
Żałowałam, uważałam, że są za ciemne.
Dziś mi się ten efekt podoba.
Ponieważ jednak nie jestem, aż tak spontaniczna, jak zwykle byłam,
 gdyż nasiąkłam ostrożnością,
zrobiłam próbę na pasemku :>
L'Oreal Excellence 7 Blond

A może ciemny blond?

Mogłybyście powiedzieć, 
co to za problem, zamiast 7mką, zrób 8mką.
8mkę miałam i nie satysfakcjonowała mnie.
Za to fale sympatyczne :D
A może ciemny blond?
Naturalny skręt po żelu lnianym, samoschnące.
A z kolei biszkopt też był niczego sobie...
Zupełnie jak naturalny z pierwszych zdjęć.
Po mieszance 9 z 9.1 Wellatonu
A może ciemny blond?

A tu beżowo-złotawy Wellaton 9 po dwóch tygodniach od farbowania
A może ciemny blond?


A lodowata platyna, którą mam obecnie, to kolor, do którego długo dążyłam.
Z grzywki przebija sprawdzane pasemko ;)
A może ciemny blond?


I masz babo placek :D
Także uprzedzam, teraz Mysia będzie łazić z kilometrowym odrostem, aż jej się decyzja wyłoni.
-------

18 PAŹDZIERNIKA PODLICZĘ WASZE TYPY
CZEKAJCIE NA OGŁOSZENIE WYNIKU!

:D

WYNIKI TUTAJ

Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach

Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Ucywilizowaliśmy się, ale nie zrezygnowaliśmy z przestrzegania przesądów, tak na wszelki wypadek.

Bujda czy zalążek niepewności?

O przesądach wczoraj i dziś i o czarownicach.

Poczytajcie! Zatrwożcie się! Zastanówcie.




Dziecko
*Nie należy obcinać włosków dziecku, które nie ukończyło roku, bo będzie niedorozwinięte.

Rozum dziecku skraca też obcięcie włosów przez matkę w czasie ciąży. (Podobnież, nie skracamy włosów przed egzaminem i innym ważnym wydarzeniem, np. ślubem, bo przynosi to pecha)

*Po obcięciu włosów dziecku, należy je spalić w piecu (włosy a nie dziecko).
Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach

Geneza:
Przesąd wziął się z wierzeń o możliwości rzucenia czarów, na które uważano, że najbardziej podatne jest maleńkie dziecko. Uważano, że magię uaktywnia kosmyk włosów, a w niektórych wsiach sądzono, że także obcinek paznokcia. Dlatego po ich obcięciu należało pozbyć się ich jak najszybciej.

Obcinałam włosy i przed ślubem , i w ciąży, i przed ślubem, i przed maturą :D Nic się nie wydarzyło, nie dość że zdałam, to jestem szczęśliwą mamą i żoną. 
Nie obcinałam tylko dziecku, bo było długo łyse, czemu to w punkcie poniżej ;)


Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Ciąża
*Nie farbować włosów w ciąży na rudo, bo dziecko urodzi się rude
Uff, dobrze, że nosiłam czerń. A i tak urodził się blondasek.

*Zgaga podczas ciąży wróży urodzenie dziecka z bujna czupryną. Tak samo będzie, jeśli ciężarna będzie przytulała się do psa. Jeśli będzie się depilować i patrzeć w księżyc podczas pełni, urodzi dziecko łyse.
O, to na pewno dlatego. Nie miałam zgagi a księżyc widywałam.

*Dziecko będzie miało kręcone włosy, jeśli przyszła mama będzie spać w kożuchu.
Nie wiadomo, czy trzeba spać tak przez całą ciążę, czy wystarczy zasnąć, musiałybyście wypróbować ;)

Geneza:
Z uwagi na brak urządzeń medycznych i znajomości zasad dziedziczenia, posiłkowano się historiami przekazywanymi z ust do ust, z dziada na pradziada.

Jak sprawdzić długość i jakość swojego życia?
*Należy wrzucić do ognia kosmyk swoich włosów, jeśli spłoną szybko, to wróży długie i zdrowe życie, w innym wypadku krótkie i ciężkie.

Geneza:
Zdrowe włosy, które nie są zniszczone, nie są porowate, więc nie zatrzymują wilgoci, dlatego spłoną w trymiga.
Nie wiem tylko, czy sprawdzi się to przy tych pielęgnowanych odżywkami bez spłukiwania ;)

By mieć włosy takie, jakie się chce
*Podczas pełni nie wolno farbować włosów, ale należy je podciąć na dwa dni przed, żeby szybciej rosły.
Przez moment sama uwierzyłam, że takie podcięcie coś może zdziałać :P

Czary dla zdeterminowanych:
Instrukcja wykonania czaru numer 1
Instrukcja wykonania czaru numer 2

Czarownice
Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Teraz będzie na poważnie i na smutno.

Potworne rytuały królowały w epoce średniowiecza, gdzie wystarczyło jedno słowo, by posądzić kobietę o czary i spalić na stosie.

Czarownicę mogły zdradzić zbytnio wypielęgnowane lub zbyt zmierzwione włosy, stosowanie ziół przeciw ich wypadaniu i inne praktyki ziołolecznicze.
Kobieta, która by wyszła w nocy z łóżka przez zamknięte drzwi, i w taki też sposób na łóżko wróciła, albo jeżeliby oczarowała ludzi, bydło, zboże, na powietrze się wzbiła, psu mowę dała i członki roztargawszy, krew wyrzuciła i znowu też same członki do kupy spoiła, czarownicą jest.
Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Trzy są sposoby wdrożenia procesu przeciw czarownikom.
Pierwszy, gdy ktoś przed sędzią oskarży kogo o występek czarostwa, obiecując go dowieść.
Drugi sposób, gdy kto donosi o czarownicy i opowiada, nie zobowiązując się przeprowadzić dowodu (...), ale mówi, że donosi z żarliwości religijnej, albo że boi się klątwy (...)
Wreszcie trzeci sposób jest przez inkwizycję, kiedy nie ma takiego, który by skarżył abo donosił, lecz w jakimś mieście lub wsi szerzy się fama, że są tam czarownice (...) Wystarczy, by podejrzany "dyffamowany" był o występek czarostwa (...) zrodzony był z rodziców czarowników (...), by kobieta przenosiła się ze wsi lub do wsi lub gdyby znalazł się choć JEDEN świadek popierający oskarżenie
(w sprawach o czarostwo świadkami mogli byc tacy, którzy w innych procesach byli prawnie wykluczeni od składania zeznań!)
Jakub Czechowicz, Praktyka kryminalna, 1769 (napisana na 7 lat przed wydaniem zakazu palenia i toturowania czarownic). Pełny tytuł dzieła brzmi: Praktyka kryminalna, to jest wzór rozważnego i porządnego spraw kryminalnych sądzenia według praw przyzwoitych i przystosowanych zdaniem autorów poważnych,
*Aby pozbawić czarownicę umiejętności rzucania czarów, należy ją ogolić, sprawdzając dodatkowo, czy w miejscach owłosionych nie zostały ukryte jakieś magiczne przedmioty.

*Czarownicę można poznać po czarnych skołtunionych włosach, im bardziej są skołtunione, tym większa prawdopodobnie jej moc.

*Od Starożytności rudowłose uważano za najgorszy gatunek. Symbolizowały zło i nierzadko pozbawiano je życia bardzo wcześnie, pilnując czy po śmierci nie zamienią się w wampira lub innego potwora.
W średniowieczu ruda kobieta mająca zielone oczy, była bezwzględnie posądzana o czary.

Geneza:
W dawnych czasach szczególnie obawiano się inności, a ponieważ rudowłosi stanowią zaledwie 2% populacji na ziemi, byli więc uważani za odmieńców.

Co ciekawe, rudzielce posiadają dodatkowy gen, który sprawia, że są znacznie mniej odporni na ból i wymagają podaży silniejszych leków przeciwbólowych. Sprawdzili to brytyjscy naukowcy.
Jedna drugą będzie uczyła, zioła, maści ukazowała, przymawiania czartowskiego uczyła, ofiar i posług (...) Gdy chcą mieć deszcz, bierze piasek w ręce (...) Gdy chce mieć grad, tedy krzemienie, kiedy ludzi zwadzić abo małżeństwo, tedy drwa poprzek kładzie przeciw onemu domowi.
Młot na czarownice, rok 1570 
Praktyka sądowa znała pięć prób sprawdzania czarownicy, żeby nie było wątpliwości, że sąd się nie pomylił. Były przeprowadzane publicznie. Były tak opracowane, że tak naprawdę, nie miało znaczenia czy kobieta jest winna czy niewinna (za winę uznawano także złorzeczenie komukolwiek, również sądowi lub wypieranie się tak diabła, jak Boga, nadmierne piękno mącące w głowie mężczyznom i nadmierna brzydotę).

1. Próba łez
Istniał przesąd, że czarownica nie jest skłonna do uronienia jednej łzy. Sędzia przystępował do próby, zaklinając podejrzaną na łzy Jezusa Chrystusa i nakazywał jej się rozpłakać. Zwykle przerażona, na półżywa z powodu tortur kobieta nie była w stanie od razu, na rozkaz, rozpłakać się. Jeśli zapłakała, przystępowano do drugiej próby.

2. Próba szpilkowa
Po dokładnym ogoleniu, poszukiwano znamion. Następnie nakłuwano je szpilką, jeśli były dziełem diabelskim, nie krwawiły. Ponadto kobieta nie odczuła bólu.

3. Próba ogniowa
Polegała na zapytaniu, czy czarownica jest gotowa nieść rozpalone żelazo. Uważano, że niewinna za sprawą bożą, mogłaby!, ale ponieważ uważano, że diabeł też ma w tym zakresie moce, rzadko na próbę się decydowano, aby nie oszczędzić grzesznicy.

4. Próba wodna
Czarownicę związywano w kozła, czyli dłonie i nogi razem, a następnie wrzucano do rzeki. Jeśli podejrzana utonęła, to znaczy, że była niewinna, jeśli pływała, niechybnie miała konszachty z diabłem.
Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Średniowieczna rycina przedstawiająca pławienie czarownicy,
jak widać kobieta nie tonie, a zwierzęta szaleją,
były to pewne oznaki złapania prawdziwej czarownicy.

5. Próba wagowa
Uważano, że czarownice są lekkie jak piórko, więc nagą, gołą kobietę stawiano na wadze. Po drugiej stronie sypano pierze. Jeśli kobieta była delikatna i bardzo szczupła, zwykle kończyła na stosie, bo jak wiemy, kilogram pierza to tyle samo, co kilogram żelaza. Jeśli jakimś cudem się jej udawało przebrnąć przez próbę, uzyskiwała certyfikat wagi.

Jeżeli podejrzana przeszła wszystkie próby pomyślnie, a nadal pozostawały wobec niej podejrzenia, trafiała na kolejne tortury, których połowa oskarżonych nie była w stanie przeżyć.

Kaźń zawsze wymogła zeznania nawet na najsilniejszej i kobieta trafiała na stos, gdzie była żywcem palona. Na drugi dzień palono jej córki, jeśli je posiadała.

Często stosowano metodę ostrzeżenia przed zastosowaniem tortur.

Jeśli podejrzana przyznała się do winy, oszczędzano jej dodatkowych cierpień i od razu szla na stos. Jeśli opierała się, pozwalano wybrać sobie torturę i dawano jej "spróbować". Jeśli i to nie zadziałało, przechodzono do tortur właściwych pierwszego stopnia, a stopni było kilka.

Pierwszy stopień - śrubowanie kciuków. Najlżejszy
Deski tworzące prasę były nabite kolcami, więc zaciskanie ich sprawiało olbrzymi ból.

Drugi stopień - sznurowanie ramion
Ręce obwiązywano sznurami, które były z dwóch końców ciągnięte na tyle mocno, by liny przecinały mięśnie a nawet kości.

Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Odmiana prawdziwych hiszpańskich butów,
widać dziurki na śruby

Trzeci stopień - hiszpańskie buty
Dwie żelazne płyty nabijane gwoździami zakładano na stopy i łydki. 
Nogi ulegały kompletnemu zmiażdżeniu. 

Kary związane z użyciem tego typu narzędzi miały wiele odmian, np. krzesło z kolcami, które wbijały się w narządy płciowe, odbyt i mięśnie.






Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach



Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Czwarty stopień - rozciąganie
Ciało było wiązane do dwóch lin i rozkładane w wygięciu na żelaznym pręcie lub drewnianym koźle w pozycji do tyłu, tak, że w chwili pociągania za powrozy, można było wyłamać większość stawów i kości. 

Zwykle człowiek umierał w wyniku cierpienia lub przerwania rdzenia kręgowego. Wówczas sprawa była uznawana za "upadłą".

Piaty stopień - przypiekanie
Było łączone z rozciąganiem i polegało na wlewaniu do gardła cierpiącego wrzącego oleju, smarowaniu go rozpaloną smołą lub przypiekaniu pach pochodnią. 

Pozostałością po tych torturach są znane do dziś powiedzenia: pal sześć, pal go licho, które oznaczały sześciokrotne zastosowanie przypiekania, żeby już było po wszystkim.

Jeśli człowiek nadal żył, skazywano go na śmierć z uwagi na nadprzyrodzoną wytrzymałość na ból.

Tyle o torturach. Dzisiejsze przesądy nie są na szczęście szkodliwe.

Chuć
*Wierzono, że aby wywołać pożądanie u mężczyzny, należy natrzeć włosy pod pachami i łonowe świeżym lubczykiem.

*Rudowłose są wredne, ale namiętne.

Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach
Kołtun polski, zwany plicą lub gwoździem
Dziś nazwalibyśmy to dredem, przy czym taki dred umiejscawiał się samoistnie na tyle głowy czyniąc tam stany zapalne i nasiąkając ropą i krwią. Powstawał oczywiście w wyniku nieczesania, niemycia i brudu. Stanowił często siedlisko wszy i innego robactwa.

Najgorszym, co można było uczynić, gdy już powstał, było jego... wycięcie. Uważano, że może to sprowadzić śmierć, więc delikwent pozostawał ze skazą nieraz do końca życia.

Dopiero na początku XX wieku jakiś lekarz udowodnił, że jest zupełnie na odwrót.

Za powstawanie kołtuna posądzano głównie czarownice, a nie brak higieny osobistej.

Na zakończenie i poprawę humoru, świetne zdjęcie z demotywatorów, 
dokumentujące wciąż pokutujące przesądy:
Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach

Włosy - atrybut kobiecości. Historia

Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Przywiązujemy ogromną uwagę do naszych włosów, nawet jeśli nie jesteśmy włosomaniaczkami. Zadbane są wspaniałą ozdobą, niezależnie od długości, ale suche, zniszczone czy przerzedzone stają się powodem zmartwień i utraty pewności siebie. I zawsze tak było.

Wokół włosów kręcił się świat kobiet. Moda zmieniała się, ale w każdej epoce obowiązywał konkretny wymóg dla fryzury. Dlatego, kobiety imały się najróżniejszych, często dziwnych, sposobów na idealne uczesanie.

Już w epoce kamienia łupanego możemy znaleźć pierwsze dowody na pielęgnację włosów. Są nimi grzebienie :) Czesano się wówczas ośćmi ryb. Według starych malowideł był to rodzaj... gry wstępnej!

Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Egipt

W czasach starożytnych używano grzebieni drewnianych i kamiennych. Popularne były też ołowiane, które przywracały włosom naturalnie ciemny kolor, ale były niezwykle szkodliwe. (O ołowiu można poczytać tutaj).

W większości przypadków golono jednak głowy na łyso i noszono piękne peruki z naturalnych włosów. Miały one bardzo sprytnie rozwiązaną klapkę do wpuszczania świeżego powietrza. Z uwagi na panujące upały, pomysł sprawdzał się.


Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Grecja
Panowała tu moda na sploty i warkocze. Na większe okazje włosy rozpuszczano. Włosy również kręcono w loki przy użyciu pierwszych prymitywnych lokówek - nawijając na nagrzany w ogniu pręt.

Ideałem była kobieta jasnowłosa, jak grecka Bogini Afrodyta, więc wszelkim dostępnymi sposobami starano się włosy rozjaśnić, nawet kosztem swojego zdrowia. Mieszanki sporządzano na bazie popiołu, gliny, miedzi i ołowiu. Nałożona na włosy, rozjaśniała je przy udziale słońca i to dość skutecznie, bo Greczynki są przecież brunetkami. Niestety, często kończyło się to stanami zapalnymi skóry głowy.

Rzym
W Rzymie stosowano metodę rozjaśniania na kozie sadło z popiołem bukowym i rumiankiem. Jeśli koloryzacja zawodziła, noszono peruki. Sporządzano je z warkoczy germańskich niewolnic.

Włosy - atrybut kobiecości. Historia


Średniowiecze
Kobiety w tej epoce nie musiały za bardzo martwić się tym, co miały na głowie, bo należało włosy jak najlepiej schować. Ideałem było bardzo wysokie czoło i ciało bez ani jednego włoska. To wtedy zaczęto stosować na szeroką skalę depilację. Wtedy też kobiety zaczęły chorować na anoreksję. Ucieleśnieniem piękna była kobieta wybitnie chuda i wybitnie blada, jakby przezroczysta.

Modne były włosy zarówno jasne, jak i ciemne. Nie tolerowano tylko rudych. Dziewczynki o tym kolorze włosów były bardzo źle traktowane i posądzane o konszachty z diabłem.




Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Renesans 
Nadal króluje wysokie czoło i jasne włosy. Tym razem otrzymuje się je przy pomocy specjalnego rozłożystego kapelusza. Pukle są na nim wykładane i poddawane działaniu słońca. Zabieg udawał się dzięki smarowidłu z niedźwiedziego sadła i sody kaustycznej.

Ciemne włosy należało mieć jak najciemniejsze, więc na szeroką skalę używano toksycznych ołowianych grzebieni i farb roślinnych bazujących na tym tlenku.



Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Barok
Rozpoczyna się moda na fontaże. Nazwa pochodziła od nazwiska kochanki Ludwika XIV, panny de Fontages. Nosiła ona perukę przyozdabianą najrozmaitszymi gadżetami: ptaszkami, kokardkami, koralikami, kwiatkami. Kobiety oszalały na punkcie tego nakrycia głowy. Moda osiągnęła wręcz apodyktyczne rozmiary i rusztowanie rozrosło się do kilkukilogramowych wystaw!

Peruki pudrowano na najdziwniejsze kolory - róż, zieleń, niebieski - i oczepiano figurkami przedstawiającymi członków rodziny, przekonania polityczne a nawet charakter noszącej je osoby.

Perukarstwem zajmowali się wykwalifikowani fryzjerzy, którzy pracowali nad wizerunkiem skomplikowanego nakrycia głowy, korzystając z... drabiny.

Majstersztyki nie mieściły się wraz z damą do karocy, więc zdejmowano je i stawiano na dachu pojazdu...

Ponieważ higiena w tamtym czasie upadła na całkowite dno, albowiem, na dworach, niesmacznym było mycie się częściej jak 2 razy w roku, w perukach mnożyły się wszy i inne robactwo. Noszono więc przy sobie złote młoteczki, którymi ów insekty były ekterminowane.

Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Peruk nikt nie mył i nie prał, wyłącznie je wietrzono i pudrowano. To samo czyniono z ciałami. Brudna, śmierdząca, zapocona skóra, pudrowana raz po raz, pokrywała się skorupą pryszczy. Co większe maskowano, naklejając pieprzyki z jedwabiu. Z czasem powstał nawet pieprzyk-kod. Zależnie od umiejscowienia, wyrażał nastrój kobiety w danym dniu.

Zainteresowane dodatkowymi ciekawostkami z tego okresu?

Dwory nie posiadały toalet. Kobiety załatwiały się na stojąco wprost na podłogę, albo robiły to pod ścianami. Pałac w Wersalu do dziś cuchnie z tego powodu.

Podobnie jak peruk, ubrań również nie prano, wyłącznie wietrzono.

Kobiety w czasie menstruacji po prostu nie wychodziły z pokoju.

Poranne mycie ograniczało się do przemycia oczu.
Myli się wyłącznie chłopi i biedota. Szlachcie nie wypadało się myć. Uważano, że przez umyte ciało wnika szatan.

Mnożyły się choroby, które dziesiątkowały dzieci. Średnia wieku umierania dorosłych nie przekraczała 30-40 lat!

Włosy - atrybut kobiecości. Historia
Oświecenie
Dopiero w XVIII wieku nadeszło olśnienie i powrót do naturalnych form i sposobów dbania o włosy. Obowiązywały wyłącznie loki, loczki i fale. Kobiety miały wyglądać naturalnie i... słodko. 

Romantyzm
Pojawiają się słodkie fryzurki z loczkami, w które wpina się perełki i wstążeczki.

Styl, który przetrwał do dziś, na który decydujemy się, wybierając na wesele czy studniówkę.
Kobiety z lat 20-stych w areszcieDawno, dawno temu. Zapach RzymuZapomniane fryzjerstwo Wasze włosy. Tutusia. Trudny przypadek.A może ciemny blond? Na psa urok. O przesądach, torturach i włosach

Report "Włosy. Koloryzacja. Pielęgnacja. Kosmetyki."

Are you sure you want to report this post for ?

Cancel
×